Zmiany, zmiany, zmiany
Kolejna długa przerwa w pisaniu na joggera. Stali czytelnicy zapewne zauważyli, że nie pierwsza :). Tych ostatnich chcę uspokoić - ja żyję i nie odszedłem z Joggera jak "niektórzy". W moim życiu wiele się zmieniło. A zaczęło się od... ... tak naprawdę nie wiem od czego... Zbyt wiele przygód w zbyt krótkim odcinku czasu, ale po kolei.
Po pierwsze i chyba najważniejsze - mam nową pracę! Niektórzy z Was wiedzieli zapewne, że przez ponad rok pracowałem na Politechnice Wrocławskiej. Dziś mogę napisać bez większych konsekwencji dla swojej posady - NIE WARTO BYŁO! Marne pieniądze na marnych warunkach. Ale cóż, każdy od czegoś musi zacząć. Sytuacja zmieniła się z dnia na dzień - propozycję nowej posady dostałem w połowie lutego, 28 lutego odbyłem rozmowę kwalifikacyjną, na której to zostałem przyjęty od ręki i już 1 marca rozpocząłem pracę. No dobrze, ale jaką?
Moje marzenia spełniły się. Zostałem Głównym Administratorem Sieci w firmie Connecta. A wraz z końcem tego miesiąca przejmuje funkcję Szefa Działu Technicznego... ale czym się zajmuję? W skrócie mówiąc - dostarczam internet dla Wrocławia :). Connecta to ISP o ogólnomiejskim zasięgu.
Nigdy, w całym moim życiu nie sądziłem, że w tak młodym wieku otrzymam posadę, która zapewni mi naprawdę godne życie, a dodatkowo będzie dostarczała mi tak wiele satysfakcji. Atmosfera w biurze jest niesamowita, współpracownicy to prawdziwi przyjaciele, którym można zaufać w 100% a obowiązki, do których muszę się stosować to czysta przyjemność. Bo jak inaczej może być w firmie, która w 100% stawia na otwarte rozwiązania? Linux, Linux, Linux.
I z tego powodu możecie w najbliższej przyszłości oczekiwać częstszych wpisów traktujących o zagadnieniach sieciowych. Przez miesiąc nauczyłem się prawie 2x tyle, ile wiedziałem przed przyjściem do tej pracy. I nigdy nie czułem się tak spełniony. Praca-marzenie.
No ok, co jeszcze? Przeprowadziłem się, właściwie chyba już przedostatni raz. Obecnie myślę bardzo poważnie o kupnie własnego mieszkania i liczę, że w przeciągu roku uda mi się tego dokonać. Przynajmniej jeśli Connecta nadal będzie rozwijać się w takim tempie :).
Co ciekawe, zmiany w życiu spowodowały zmiany w moim postrzeganiu rzeczywistości. Stałem się troszkę bardziej uporządkowany i konsekwentny w działaniu. Wyszło mi to tylko na dobre. Zacząłem zajmować się rzeczami, o których dawno już zapomniałem. Znowu gram na gitarze i czytam książki. Mniej piję i ograniczyłem palenie. Ludzie, którzy mnie znali wcześniej mówią, że zmiana wyszła mi na dobre. I dobrze :).
Na sam koniec - ludzie zastanawiający co stało się z Planetą Debiana nie muszą się martwić. Dziś w godzinach późno wieczornych lub nocnych Planeta wróci do życia. "Umarła" na troszkę z powodu przeprowadzki. Przepraszam za taki rozwój rzeczy, jednak Planeta była ostatnią rzeczą o której myślałem w tym szczególnym momencie...
Cóż mogę napisać więcej - witajcie ponownie. I mam nadzieję że będziecie nadal mnie czytać :). Chciałbym napisać więcej o samej pracy, niestety jednak nie mogę zdradzać zbyt wielu szczegółów... Ogólnie - pracuję w biurze, zarządzam dużą siecią szkieletową opartą na kilkunastu routerach brzegowych i kilkudziesięciu switchach zarządzalnych. Czasem biegam po dachach ;-). Ot, praca administratora :).
Dodane: 16:31, piątek 21 marca 2008r.
... i dwa zdjęcia obrazujące klimat pracy, zdjęcia przedstawiają oficjalną maskotkę Działu technicznego - Machacza :D


Wpis dokonany przy muzyce: Rihanna - "Please Don't Stop The Music";)
Jeden utwór...
... który odmienił moje życie. Nie wiem czy i Wy macie taki. Ja mam. Pierwszy raz usłyszałem Go gdy miałem 4 czy 5 lat. Ze starego radiomagnetofonu Kondor ojca (na który btw. wydał On całą swoją pierwszą w życiu pensję) leciał co najmniej kilka razy dziennie. Słuchałem go mimowolnie, jak i całej reszty utworów Phila Collinsa. Another Day in Paradise - taki jest jego tytuł. Wraz z "In the Air Tonight" stanowią trzon mojej świadomości muzycznej. Za co teraz chcę podziekować mojemu Tacie. Dzięki za piekną muzykę.
Mimo dzisiejszego oddania Heavy Metalowi nadal zdarza mi się wrzucić jedną z płyt Phila Collisa//Genesis do odtwarzacza. Zamykam się wtedy w pokoju, zakładam słuchawki i nie ma mnie dla całego świata.... Jak dziś...
Kupno komputera...
Od kilku tygodni noszę się z zamiarem zakupu komputera stacjonarnego. Posiadam laptopa, który wystarcza mi do pracy którą wykonuję, jednak czasem po powrocie do domu człowiek chciałby odpocząć, odpalić Windows, zainstalować jedną z najnowszych gier i po prostu sobie POGRAĆ. Zwracam się z pytaniem do Joggerowiczów - możecie mi coś doradzić? Moja wiedza o hardware zatrzymała się gdzieś na poziomie P4 2,4GHz, 512MB RAM, dysk 120GB sata1 (czyli jakieś kilka lat temu - a wtedy to był HighEnd na który niewielu było stać..).
Dziś widzę jakieś dziwne procesory o oznaczeniach numerycznych, jakieś C2Duo czy inne... Kompletnie nie orientuję się też w kartach graficznych. Czego chcę od maszynki? Gry, gry, gry ;-). Raz jeszcze gry ;-). Ostatnią zaawansowaną graficznie grą w jaką grałem był UT2004. Niedawno zobaczyłem Crysis - szczęka mi opadła... Chciałbym sobie w takie najnowsze gry pograć z przyzwoitą prędkością. Aha - chcę kupić tylko skrzynkę, całą resztę rzeczy mam (monitor, peryferia). Na dysku znajdzie się tylko Windows.
Możecie mi doradzić co wybrać i jak się nie zgubić w ofertach sklepów? Boję się wydać pieniądze za radą konsultanta w sklepie - może się okazać że przepłacę... Budżet? Chciałbym się zamknąć w 2k zł, czy to możliwe? Interesują mnie tylko procki Intela. Pomóżcie biednemu, linuksowemu geekowi mieć troszkę przyjemności z życia :-).
Web 2.0 a wiarygodność informacji?
Krótkie przymyślenie (na dodatek nie moje..), które pragnę zapisać na boczku swojego mini-bloga. Bo warto, bo jest to prawda...
„Potencjał sieciowej społeczności jest (przynajmniej teoretycznie) niezmierzony: liczba internautów urosła z 42 milionów w 1995 r. do 1,1 miliarda w roku 2007. Ale ta ilość wciąż nie chce przejść w jakość (...). Najbardziej radykalni krytycy Web 2.0 twierdzą wręcz, że jest on krokiem wstecz, gdyż dopuszczenie milionów amatorów do tworzenia sieciowej rzeczywistości pogłębia jedynie szum informacyjny, który jest główną zmorą internetu. Zamiast o treściach Tworzonych przez Użytkowników (User Generated Content) powinniśmy według nich mówić raczej o Śmieciach Tworzonych przez Użytkowników (User Generated Crap). Krótko mówiąc – dziesięciu internautów o IQ 100 nie ma IQ 1000. Nawet jeśli im się wydaje.” (Krzysztof Urbanowicz; ‘Łebski Web’;Newsweek Polska; 51-52/2007; str.112-114)
Oryginał na: http://ktos.jogger.pl/2008/01/06/nasze-lozko/#comm1051144
Czytaj dalej : Komentarze wyłączone
iPhone moim okiem - recenzja
Najpierw była niewiedza:
iPhone? Jaki iPhone? Pewnie znowu coś z tej śmiesznej firmy Apple co to robi buble w niebotycznych cenach?
Później przyszło zaciekawienie:
Co oni tak dużo piszą o tym iPhone? Riddle sobie też kupił. Cholera, nawet blogi na Joggerze powstały tylko i wyłącznie o tym sprzęcie. Coś w tym musi być.
Następnie - rozczarowanie:
Co oni tak się rozczulają nad tym telefonem?! To nawet BlueTooth porządnego nie ma! Zresztą - taki nieudany telefon. Głupota, jeszcze tak drogi.
Na końcu: oświecenie (tudzież zakochanie)
- Patrz Kochanie! Za 1200 na Allegro jest!
- ... ale soft 1.1.2..
- Kurde. Masz rację... HEJ! Patrz na to...
Finał historii:
- --DRYŃDRYŃ--
- Tak, słucham?
(kolega obok w barze)
- Ło k***a co to?!
Kupiłem iPhone'a. I po długim (kilku tygodniowym) użytkowaniu przyszła odpowiednia pora na zrecenzowanie owego cacka. Steve Jobs swoją oficjalną prezentację podzielił na 3 główne grupy: telefon, iPod, internet. Tak zrobię i ja, a zaczniemy od najważniejszego:
iPhone jako TELEFON
Czyli właściwie jego podstawowa funkcja. Czy kiedyś zastanawialiśmy się, czego potrzebujemy od telefonu? Nie, nie od smartphone'a, wielkiej kobyły z Javą na pokładzie czy też innego "telefonu" za >=500zł. Chodzi mi o zwykły telefon. Więc? Na pewno dobrej jakości rozmów. Chcemy słyszeć naszego rozmówcę głośno i wyraźnie równocześnie sami będąc dobrze rozumianymi. iPhone jest pod tym względem najlepszym z posiadanych dotychczas przeze mnie telefonów. Jakość rozmów jest idealna, tak przez wbudowany mikrofon//słuchawkę jak i przez dołączone do telefonu słuchawki (oczywiście w kolorze białym ;-)). Z tego co udało mi się zauważyć - oprogramowanie samo ustala poziom głośności słuchawki//mikrofonu zgodnie z głośnością otoczenia. Nigdzie nie czytałem dotąd o takiej funkcji, jednak jestem w 100% pewien że funkcjonalność ta została dodana. Wszelkie inne funkcje jak konferencje, zawieszanie połączeń, obsługa książki adresowej, zdjęcia dla kontaktów - jest i działa :-).
Super, mamy zatem możliwość rozmowy. Od dość dawna mamy jednak XXI wiek i to troszkę za mało jak na telefon... Czego jeszcze potrzebujemy? SMS'y? Jedna z moich ulubionych funkcji w iPhone. Historia SMSów przechowywana jest w formie chatu z daną osobą, a pisanie na wirtualnej klawiaturze jest kilkukrotnie szybsze od pisania na standardowym telefonie (nawet uwzględniając fakt wykorzystania słownika T9). Zaprawdę powiadam - wysyłanie SMSów z iPhone jest przyjemnością! Jest jeden drobny feler, który może być odebrany jako wada. Brak licznika znaków i powiadamiania o zakończeniu limitu 160 liter. W dobie darmowych SMSów to chyba nie jest już problem, jednak przeciwnicy Jabłuszka do wszystkiego się potrafią przyczepić ;-). iPhone nie udostępnia także możliwości wysyłania wiadomości SMS do wielu odbiorców. Ale! Oba te "niedostatki" naprawia aplikacja o nazwie "SMSD" dostępna w Instalatorze iPhone'a.
MMSy? Naczytaliście się, że iPhone nie obsługuje MMS'ów? Cóż, może w standardzie nie obsługuje, jednak... Instalujemy program o nazwie "MMS", 3 kliknięcia i wysyłamy MMSy.
Cóż jeszcze? Można napisać w tym miejscu o takich szczegółach jak wyciszanie muzyki w momencie przychodzącego połączenia i jej ponownym włączeniu bezpośrednio po zakończeniu rozmowy (wszystko w formie 'fade in <-> fade out'), o czujniku zbliżeniowym, który wyłącza ekran w sytuacji zbliżenia telefonu do twarzy (do teraz nie wiem jak oni to zrobili - to DZIAŁA i to perfekcyjnie), o bardzo rozbudowanej książce telefonicznej, w której możemy przechowywać wszystko, od telefonów znajomych po ich adresy (widoczne dynamicznie w Google Maps), strony internetowe (automatycznie jako zakładki w Safari), czy maila (puknięcie w mail przenosi do klienta poczty i rozpoczynamy pisanie). Poezja :-)
Niestety, zauważyłem 2 wady funkcji telefonu w iPhone. Po pierwsze - niemożliwym jest korzystanie z głównej funkcji tego sprzętu w sytuacji, gdy stoi on na "docku" (dołączanym do zestawu). Aby odebrać telefon należy wówczas zdjąć iPhone z docka, odebrać połączenie a po zakończeniu - ponownie go odłożyć. A co jeśli na docku stoi, bo się ładuje? Idealnym byłoby przekierowanie rozmowy na komputer (co mogłem zrobić w moim poprzednim SE K510i). To dla mnie dość duża wada, gdyż na docku telefon stoi jakieś 50% swojej całej pracy.
Druga wada jest kosmetyczna i nie wpływa na ogólny obraz użytkowania sprzętu, jednak istnieje i sprawia wielki "ból" na samym początku. Mam na myśli brak możliwości łatwego importu kontaktów z karty SIM lub z innego telefonu. Albo masz wszystko w iCal i korzystasz z iTunes albo masz pecha i wklepujesz ręcznie... 300 kontaktów z palca - to nie jest fajne... Apple w tym miejscu mogło by pomóc w "konwersji" z innych telefonów na swój produkt.
iPhone jako iPod
A właściwie - iPod Touch. Cóż mogę napisać... 8GB muzyki, filmów zawsze przy sobie, dostępne za naciśnięciem 1 przycisku. Jakość dźwięku oraz obrazu jest znakomita, ekran idealnie nadaje się do oglądania filmów np. w autobusie bądź też pociągu. Słuchawki na uszy, iPhone w ręce i nawet 6 godzinna podróż nam nie straszna! Na szczególną uwagę zasługuje tutaj sposób wgrywania mediów. Apple mówi - "iTunes!". Czy naprawdę tak jest? Odpowiem już teraz - NIE! A opis zmagań "Tux vs. iPhone" przeczytacie sobie na TechBlogu :-). Od samego zakupu mój iPhone nie zobaczył iTunes i komputera z Windows (tym bardziej MacOSX) i mam nadzieję że tak zostanie. Ale - wróćmy do funkcji iPoda.
Słuchawki dołączane do zestawu są bardzo dobrej jakości (w końcu kosztują 129zł), jednak musimy bardzo uważać na swój słuch. Przypadkowe "odkręcenie rury" na maksymalną wartość poskutkuje naprawdę niemiłym doznaniem. Nie należę do ludzi cicho słuchających muzyki, jednak iPhone w tym przypadku potrafi przyprawić mnie o duży szum w uszach po kilkunastu minutach. Dlatego - uważajcie!
Jeśli chcecie dokładnie przyjrzeć się funkcji iPod polecam skierować swe kroki do dowolnego MediaMarktu tudzież Saturna, gdzie wystawione są działające iPody. Doświadczenie z korzystania jest takie samo jak w przypadku iPoda wbudowanego w iPhone'a. Tylko uważajcie - ciężko jest potem odejść a za Wami się robi kolejka...
iPhone jako narzędzie internetowe
Jedna z głównych funkcjonalności, dla której kupiłem tego smartphone'a. iPhone posiada jedną z najlepszych przeglądarek w historii urządzeń mobilnych - MobileSafari - oraz czytnik poczty - MobileMail. Do tego kilka tuzinów aplikacji korzystających pośrednio z sieci, o których opowiem później. Opcje połączenia z internetem to GPRS/EDGE oraz WiFi. Oba działają doskonale, automagicznie i po prostu przecudnie. Jeśli jesteśmy w zasięgu sieci WiFi iPhone łączy się z nią (lub pyta o podłączenie jeśli jest to dla niego nowa sieć), jeśli nie jesteśmy w zasięgu WiFi a chcemy połączyć się z internetem aktywuje połączenie EDGE. Jeśli chcemy zaoszczędzić pieniądze możemy trwale wyłączyć połączenia GPRS/EDGE, dzięki czemu nie przyjdzie nam kosmiczny rachunek za transmisję danych :-). A co z komfortem przeglądania sieci? Cóż... Strony wyglądają dokładnie tak, jak na komputerze, nawigacja jest bardzo prosta i intuicyjna (ot, przesuwamy stronę palcem po ekranie, przybliżamy bądź oddalamy jej fragmenty itp.). W momencie aktywacji pola wpisywania danych pojawia się klawiatura. Jedyny minus to prędkość działania. Strony wczytują się wolno. A raczej - renderują wolno. Strona główna Joggera potrzebuje około 3 sekund na pełne załadowanie (na grubej rurce). Nie jest to jednak upierdliwe, w końcu iPhone nie został zaprojektowany jako główne narzędzie dla webdesignerów, programistów itp. Normalne przeglądanie sieci, czytanie newsów czy buszowanie po Google za odpowiedzią na nurtujące nas pytania działa znakomicie i nie ma się do czego przyczepić.
Wbudowany czytnik poczty działa, choć powiem szczerze - nie używam. Maile odbieram 3 razy dziennie i jest ich tak wiele, że gdybym miał zaprząc do tego celu iPhone musiałbym dosłownie non stop odpisywać na nową pocztę. To nie dla mnie.
Zauważam jednak 2 minusy w tej kategorii. Po pierwsze - Safari nie jest idealne i nie wczytuje na raz całej strony. W przypadku przeglądania sieci kolejne fragmenty strony ładują się dynamicznie, przez co często zauważymy niewyrenderowane fragmenty oznaczone biało czarną szachownicą, które po sekundzie zamienią się w stronę. Drugi minus - brak Javy i Flasha. Możemy zapomnieć o filmikach czy też aplikacjach webowych. Jednocześnie możemy zapomnieć o oczojebnych reklamach na większości portali. ;-)
Inne
Czyli - inne funkcje, oferowane przez aplikacje zewnętrzne, dostępne na odblokowanym iPhone:
konsola - za pomocą konsoli możemy... Właśnie, nie wiem jak to napisać... Wszystko? Chyba wszystko, bo ostatnio postawiłem serwer Apache + PHP + Python na swoim iPhone. I to działało.. Więc chyba naprawdę możemy wszystko! A przecież nie piszę o tak oczywistej rzeczy jak zalogowanie się po ssh na swój serwer aby sprawdzić czy wszystko gra.
aparat foto - robi zdjęcia. I tylko tyle. Nic więcej nic mniej. Fildmiku nie nagramy, nie zastosujemy filtrów, nie ustawimy jakości. Po prostu - pstryk i 2Mpix zdjęcie ląduje w pamięci telefonu. Proste do bólu. Jakość zdjęć jest zadowalająca (porównywalna ze zdjęciami z SE K750i)
EBooks - po prostu EBooki na ponad 3 calowym wyświetlaczy dotykowym. Chyba łapiecie o co chodzi :-) I to nie tylko format *.txt czy *.html, również *.pdf czyta zupełnie normalnie!
VNsea - klient serwera VNC. Leżymy w łóżku, komputer stacjonarny z ogromnym monitorem wyświetla nam film. Film się kończy, wstajemy... Nieeee! Bierzemy iPhone'a i włączamy kolejny film na ekranie zdalnym. Jedna z najpiękniejszych aplikacji jakie mam obecnie zainstalowane na tym sprzęcie.
MobileScrobbler - KILLERAPP! Klient LastFM z pełnym wsparciem dla wszystkich funkcji tego serwisu! Nudzi Ci się muzyka na iPod? Włącz radio LastFM. 10/10!
... a gdzie gry? Nie, tego opisywać nie będę... Zajęłoby to znacznie za dużo czasu i miejsca w tym przydługawym już wpisie. Wiedzcie jednak, że nudzić się nie można.
Na koniec dwa słowa o wytrzymałości urządzenia. Mimo wszystko wyświetlacz troszkę się rysuje (delikatnie) w czasie zwyczajnego używania i bardzo polecam posiadanie pokrowca. Można go także zarysować w bardzo mocny sposób np. upuszczając z dużej wysokości na beton. Cóż, w końcu to tylko szyba a nie diament. Tył iPhone'a bardzo szybko pokrywa się dużą ilością mikroskopijnych rysek.
Wytrzymałość baterii? Przy MAKSYMALNYM użyciu (non stop WiFi + EDGE włączone), plus oglądanie filmów bądź słuchanie muzyki (dziennie +-4h), sporo rozmów telefonicznych (dziennie od około 10 minut do 2h) i masa SMSów - trzyma równo 48 godzin. Przy zmniejszonym użyciu (przyciemniony wyświetlacz, wyłączony internet, brak filmów) potrafi przeżyć około 3-4 dni. Nie potrafię podać dokładnego czasu, gdyż nie udało mi się do tej pory nie używać go przez tak długi czas. Spokojnie można jednak liczyć 2 dni pracy na maksymalnym użyciu.
I na koniec - iPhone to zabawka. Zabawka pokroju kolejek elektrycznych, które tatusiowie kupują dzieciom aby po kryjomu sami się nimi bawić. Zabawka pokroju samochodu w skali 1:1 ukrywająca kompleks zabawek w skali 1:43 w dzieciństwie. Zabawka, która podobnie jak kolejka elektryczna sprawia masę przyjemności i podobnie jak samochód w skali 1:1 - daje wiele wygody. I któż z nas nie marzy o kolejce elektrycznej czy dobrym aucie? :-)
