Roweromania

Wpis zamieszczony o 14:10:41, 27 lipca 2008 - 2 komentarze


Wczoraj złożyłem w końcu mój rower z części pierwszych do części jednolitej. Sprzęt może to wspaniały nie jest, modyfikowany Kross G100, w planach zmiana supportu i tylnej przerzutki, jednak zadowolenie z jazdy jest na poziomie satysfakcjonującym. :-)

Po wczorajszych wstępnych testach, regulacji, dokręcania, mocowania linek i przejechaniu 15km zdecydowałem się dziś na jakąś większą wycieczkę rowerową poza obrzeża zurbanizowanego Wrocławia. Trasy nie planowałem, wyszła sama z siebie. O, taka:


Wyświetl większą mapę



Komputerek pokładowy pod koniec podróży wskazał 32km jako przejechany dystans, średnią prędkość na poziomie 20km/h a czas podróży - 1:42:21 (dokładniej - czas w którym kółka się kręciły :-)). Sama podróż "kosztowała" mnie 2 godziny i 15 minut mojego "cennego" czasu. :-)

Wrażenia? Wsiąść na rower po tak długiej abstynencji to piękna sprawa. Co mnie zdziwiło - nie wyszedłem z formy. Oprócz delikatnego bólu dłoni (kiepskie uchwyty kierownicy + brak rękawic) i... tyłka (źle wyregulowany skok siodełka, zmodyfikowane po 20 km trasy ;-)) nic mi szczególnego nie dolega. Ba! Czuję się nad wyraz świetnie! Wrocław to wspaniałe miasto dla rowerzystów, masa ścieżek rowerowych, całkiem dobre drogi i ludzie, którzy akceptują rower tak na chodniku, jak i ulicy. I tutaj podziękowania dla kierowców, którzy mimo niedzielnej gorączki zakupowo-powrotnej wykazywali się ogromnym zrozumieniem dla rowerzysty jadącego "ich" pasem z prędkością dwa do trzej razy mniejszą niż oni. Pomijając jeden moment wyprzedzania mnie przez ciężarówkę marki Volvo, która mnie zmiotła z ulicy na krawężnik - wielkie brawa dla Zmotoryzowanych. :-)

Niestety, nie miałem przy sobie aparatu... Zrobiłem kilka małych, prywatnych zdjęć aby mieć co wspominać. Następnym razem biorę cyfrówkę! :-) I rower oczywiście... Bo jak tu bez niego żyć?

Czytaj dalej : 2 komentarze

Programming skills :)

Wpis zamieszczony o 21:31:55, 02 czerwca 2008 - 2 komentarze




Mam podobnie :)). Uwielbiam xkcd.com, to takie geekowe.

Jak widać reaktywowałem bloga. Brak wpisów technicznych mówi tylko jedno - brak czasu. I to totalny brak czasu. Piszę trzy ogromne projekty w C++, dwa duże w RoR (lolz!) i dwa w PHP (lmao! :P). Brak czasu nawet na dzisiejszy koncert Napalm Death w WZ we Wro... Ehh, skończyło się życie studenckie. Dobrze? Źle? Dobrze :)). Tylko że ja i programowanie - czasem się zastanawiam czy w tym się znajduję? Zobaczymy. Life ;)

function life(){
        while [ true ]; do
                find . -name lifesense-is-*;
        done
}

Czytaj dalej : 2 komentarze

DJ night ? ;]

Wpis zamieszczony o 11:07:37, 02 czerwca 2008 - 9 komentarzy


Wczoraj zaproponowano mi nową pracę. Nie byłoby w tym nic dziwnego (propozycje pracy dostaję dość często), ta jednak była inna. Zostałem "didżejem" we wrocławskim klubie Madness.

Przydomek "DJ" nie pasuje do końca do tego, co będę robić. W środowe oraz niedzielnie wieczory będę stać sobie za konsoletą i puszczać mieszankę muzyczną w ogólnym nurcie metalowym. Czemu sobie nie dorobić czymś innym jak szkoleniami i programowaniem? :) No i bilard i piwko za free :).

Zapraszam Was zatem do Madness! Jeśli lubicie Rocka - środa to termin dla Was, no chyba że gustujecie w klimatach troszkę cięższych (Death, Black, Heavy, Trash Metal) - wtedy niedziela wita :). Do zobaczenia :]

Ale fajnie mi się ostatnio wszystko układa w życiu :))

Czytaj dalej : 9 komentarzy

Muzycznie - H.M.I.T.L!

Wpis zamieszczony o 12:45:52, 24 maja 2008 - 1 komentarz


W desperackim poszukiwaniu nowych brzmień do mojej playlisty w Amaroku zakupiłem niedawno nowych numer Hard Rockera. Pomijając fakt, że Bartowi w głowie się troszkę poprzestawiało (o czym na końcu artykułu) muszę przyznać, że znalazłem to czego poszukiwałem.

A był to...

StormWarrior - "We're Heading Northe"


1  And the Horde Calleth for Oden
2       Heading Northe
3       Metal Legacy
4       The Holy Cross
5       Iron Gods
6       Ragnarok
7       The Revenge of Asa Lande
8       Remember the Oathe
9       Lion of the Northe
10      Into the Battle
11      And the Valkyries Ride

Już sam widok Drakkara na okładce najnowszego dzieła niemieckich wojowników utrwalił mnie w przekonaniu - "to będzie to!". I nie zawiodłem się. Od pierwszych dźwięków intra mimowolnie założyłem na głowę słuchawki (aby nie przeszkadzać sąsiadom) i zwiększyłem głośność. Intro przynoszące na myśl ostatnią płytę Manowar - "Gods of War" w ułamku sekundy zmienia się na kanonadę mocno przesterowanych gitar aby za chwilę wypełnić nas bojowym krzykiem Larsa

Wilde at hearte, defiant minde! Surrender is not my fate!!!
I've cross'd the seas for all the years and always have prevail'd

Kiedy ja kurwa (za przeproszeniem) miałem takie ciarki wzdłuż kręgosłupa? Pierwszy, tytułowy utwór, wbija się w umysł niczym miecz nie pozwalając nawet na chwilę przestać machać głową w rytm podwójnej(!) stopy perkusji.

We're heading northe, heading home, to the shores where we belong
Njörð's daughters take me home again, to the ones we've left alone...

Po pierwszej fali uniesienia StormWarrior nie pozwala nam odpocząć. Marszowy rytm kolejnego utworu "Metal Legacy" hipnotyzuje w ułamku sekundy i nie wiedzieć skąd, już krzyczymy wraz z Larsem (biedni sąsiedzi)

Metal Warriors assemble to strike! (...) For the Metal Legacy!

W życiu jeszcze nie słyszałem tak wyraźnie bębniącego basu przebijającego się przez druzgocący rytm perkusji napędzanego czystym ogniem z przetworników gitar. Właściwie już ledwo żywi docieramy do utworu nr 4 i niestety...
MANOWAR! Połączenie Sleipnira z Warriors of the World United! Pierwsze dźwięki to dosłownie czysta kopia WotWU. Czy to źle? No kurwa jasne że nie :). Marszowy rytm kończy się jednak dość szybko, a zastępujący go skowyt wokalisty rekompensuje tą zmianę. Utwór troszeczkę się różni od wcześniejszych, jest jakby spokojniejszy, mimo że tempo jest szybsze niż na takim "Heading Northe". Po pierwszych dźwiękach "Iron Gods" już wiemy czemu - po prostu StormWarrior dba, abyśmy nie dostali zawału..

We're protecting the Eternal Fire! Forever we're saving the Fire!"

Chyba jeden z najlepszych utworów na tej płycie. Doskonała kompozycja obfitująca w wiele "smaczków" muzycznych, przywołujących na myśl (znowu to napiszę) wczesne dokonania Manowar.

A co z resztą tej płyty? Sami przesłuchajcie. Nie ma słów, aby oddać choć krztę Magii, która tkwi w tym LP! StormWarrior przywrócił mi wiarę w Heavy Metal! A jeśli i Wam się spodoba - polecam zapoznać się z wcześniejszymi dokonaniami zespołu, szczególnie "At Foreign Shores - Live In Japan" z genialnym wykonaniem "Heavy Metal Fire"

Denim, leather, chains and spikes, it's a Heavy Metal Law
Our faith will last forever, can you feel the raging roars
Gods of Steel, it's their return and they brought the Storm again
Heavy Metal is the truth, we Fight until the end!

Dziękuję StormWarrior - za Muzykę, która pierwszy raz od czasów pamiętnego LP Iron Fire - "Blade of Triumph" postawiła mnie na nogi.

--
I na koniec krótki komentarz o samym numerze Hard Rockera i Barcie. Temu człowiekowi chyba coś się stało w baniak. W numerze umieszcza wywiad z jakąś pożal się boże prostytutką (no dobra - aktorką filmów porno), która to "kofcia metalik". Daje 10/10 genialnemu Stormwarriorowi, aby kilka stron wcześniej ocenić płytę (UWAGA!) DODY! na 9.5/10! Bart, jak to czytasz - sorry ale weź se wypij browara (albo dwa), pójdź na dobry koncert Heavy i zrób sobie porządek w bilbioteczce płytowej.
HEAVY METAL IS THE LAW!

Czytaj dalej : 1 komentarz

Zmiany, zmiany, zmiany

Wpis zamieszczony o 16:08:18, 21 marca 2008 - 10 komentarzy


Kolejna długa przerwa w pisaniu na joggera. Stali czytelnicy zapewne zauważyli, że nie pierwsza :). Tych ostatnich chcę uspokoić - ja żyję i nie odszedłem z Joggera jak "niektórzy". W moim życiu wiele się zmieniło. A zaczęło się od... ... tak naprawdę nie wiem od czego... Zbyt wiele przygód w zbyt krótkim odcinku czasu, ale po kolei.

Po pierwsze i chyba najważniejsze - mam nową pracę! Niektórzy z Was wiedzieli zapewne, że przez ponad rok pracowałem na Politechnice Wrocławskiej. Dziś mogę napisać bez większych konsekwencji dla swojej posady - NIE WARTO BYŁO! Marne pieniądze na marnych warunkach. Ale cóż, każdy od czegoś musi zacząć. Sytuacja zmieniła się z dnia na dzień - propozycję nowej posady dostałem w połowie lutego, 28 lutego odbyłem rozmowę kwalifikacyjną, na której to zostałem przyjęty od ręki i już 1 marca rozpocząłem pracę. No dobrze, ale jaką?

Moje marzenia spełniły się. Zostałem Głównym Administratorem Sieci w firmie Connecta. A wraz z końcem tego miesiąca przejmuje funkcję Szefa Działu Technicznego... ale czym się zajmuję? W skrócie mówiąc - dostarczam internet dla Wrocławia :). Connecta to ISP o ogólnomiejskim zasięgu.

Nigdy, w całym moim życiu nie sądziłem, że w tak młodym wieku otrzymam posadę, która zapewni mi naprawdę godne życie, a dodatkowo będzie dostarczała mi tak wiele satysfakcji. Atmosfera w biurze jest niesamowita, współpracownicy to prawdziwi przyjaciele, którym można zaufać w 100% a obowiązki, do których muszę się stosować to czysta przyjemność. Bo jak inaczej może być w firmie, która w 100% stawia na otwarte rozwiązania? Linux, Linux, Linux.

I z tego powodu możecie w najbliższej przyszłości oczekiwać częstszych wpisów traktujących o zagadnieniach sieciowych. Przez miesiąc nauczyłem się prawie 2x tyle, ile wiedziałem przed przyjściem do tej pracy. I nigdy nie czułem się tak spełniony. Praca-marzenie.

No ok, co jeszcze? Przeprowadziłem się, właściwie chyba już przedostatni raz. Obecnie myślę bardzo poważnie o kupnie własnego mieszkania i liczę, że w przeciągu roku uda mi się tego dokonać. Przynajmniej jeśli Connecta nadal będzie rozwijać się w takim tempie :).

Co ciekawe, zmiany w życiu spowodowały zmiany w moim postrzeganiu rzeczywistości. Stałem się troszkę bardziej uporządkowany i konsekwentny w działaniu. Wyszło mi to tylko na dobre. Zacząłem zajmować się rzeczami, o których dawno już zapomniałem. Znowu gram na gitarze i czytam książki. Mniej piję i ograniczyłem palenie. Ludzie, którzy mnie znali wcześniej mówią, że zmiana wyszła mi na dobre. I dobrze :).

Na sam koniec - ludzie zastanawiający co stało się z Planetą Debiana nie muszą się martwić. Dziś w godzinach późno wieczornych lub nocnych Planeta wróci do życia. "Umarła" na troszkę z powodu przeprowadzki. Przepraszam za taki rozwój rzeczy, jednak Planeta była ostatnią rzeczą o której myślałem w tym szczególnym momencie...

Cóż mogę napisać więcej - witajcie ponownie. I mam nadzieję że będziecie nadal mnie czytać :). Chciałbym napisać więcej o samej pracy, niestety jednak nie mogę zdradzać zbyt wielu szczegółów... Ogólnie - pracuję w biurze, zarządzam dużą siecią szkieletową opartą na kilkunastu routerach brzegowych i kilkudziesięciu switchach zarządzalnych. Czasem biegam po dachach ;-). Ot, praca administratora :).

Dodane: 16:31, piątek 21 marca 2008r.


... i dwa zdjęcia obrazujące klimat pracy, zdjęcia przedstawiają oficjalną maskotkę Działu technicznego - Machacza :D

Wpis dokonany przy muzyce: Rihanna - "Please Don't Stop The Music";)

Czytaj dalej : 10 komentarzy

LinkLift